WYDANIE 04 · PAŹDZIERNIK 2026

FOT.AKPA

FOT.AKPA

AFP PHOTO / THOMAS SAMSON

Przełom dla dziewczyny z pazurem

FOT.AKPA

FOT.AKPA

W maju ubiegłego roku nazwisko Ewy Farnej poznali nie tylko Czesi i Polacy. Podczas koncertu na największym stadionie w Pradze, który polsko-czeska gwiazda potem trzykrotnie wyprzedała, na scenę zaprosiła ją Dua Lipa. Wspólny występ do czeskiej wersji piosenki „Na ostrzu” stał się międzynarodowym viralem, a trasa koncertowa Ewy w Polsce otrzymała pełną humoru nazwę „Nie ma lipy tour”.

A propos koncertów w Polsce: bilety na występy Farnej rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Niby to w Czechach na jej show przyszło ponad sto tysięcy osób, ale z ogromnym zainteresowaniem spotkał się także jubileusz dwudziestolecia kariery na stołecznym Torwarze. Po ogłoszeniu koncertu, który odbędzie się w kwietniu 2027 roku, wszystkie bilety zniknęły w ciągu kilku godzin, podobnie jak bilety na ogłoszony potem drugi termin. Ewidentnie – po dwudziestu latach nie ma lipy. Może więc czas się odważyć na zagranie na PGE Narodowym?

Nie ma lipy. Mógłby być PGE Narodowy?

Nie zawsze było jednak kolorowo. Podzielenie całego życia między dwa narody naturalnie musi przynosić rozterki – osobiste i zawodowe. Piosenkarka jak ognia unika medialnych skandali, a te i tak przyszły po obu stronach granicy. Wypadek po imprezie maturalnej, włam na profile w mediach społecznościowych, zarzuty wysokich stawek koncertowych w Czechach – za każdym razem Ewa Farna spokojnie tłumaczyła sytuację i podejmowała stanowcze kroki, a jeśli było potrzeba – przepraszała. Po wypadku z 2012 roku na albumie „(W)Inna?” ukazał się utwór „Przepraszam”. – Byłam wychowana w pokorze, bez rozrzutności – powiedziała artystka przy okazji świętowania dziesięciolecia kariery. Takie też było jej przesłanie dla uczestników jako jurorki w programie „Idol”.

Mimo kolejnych lat popowych hitów, nadszedł też czas na o wiele bardziej osobistą twórczość. Przez całą karierę, już w bardzo młodym wieku, Ewa Farna mierzyła się z komentarzami na temat wyglądu. Choć bolały, traktowała je zawsze z dystansem, aż kulminacja emocji nastąpiła w głośnym utworze „Ciało”.

Punktem zwrotnym w karierze artystki okazał się utwór znany nam jako „Cicho”. Czeskojęzyczny oryginał też był sukcesem – otworzył kolejny album, trafił do notowań w Czechach i Słowacji, a Ewa promowała go jako gwiazda specjalna czeskich preselekcji do Eurowizji. Dopiero po ponad roku zapewnił jej jednak olbrzymią popularność w Polsce. „Cicho” zostało Przebojem Roku na ESKA Music Awards, docierając też na sam szczyt w Gorącej 20 Radia ESKA. Wokalistka otrzymała wtedy podwójną nominację do Fryderyka.

Co kryje się za tym fenomenem? Być może rockowy pazur, który wybrzmiewa w bądź co bądź popowej piosence. Po fali zjawiskowych debiutów wokalistek o mocniejszym repertuarze w latach 90. – takich jak Bartosiewicz, Chylińska, Kowalska czy Nosowska – w końcu po pewnej przerwie Polska doczekała się pop-rockowej gwiazdy kolejnego pokolenia, urodzonej już po 1989 roku. Farna potwierdziła to kolejnym albumem. Jeszcze bardziej zadziorna „Ewakuacja”, wraz z tytułowym singlem, szturmem podbiła polski rynek muzyczny i zamknęła usta krytykom wróżącym szesnastolatce bycie „gwiazdą jednego przeboju”.

Dziś wokalistek próbujących swoich sił w bardzo młodym wieku jest już ogrom w porównaniu z rynkiem późnych lat dwutysięcznych. Nie cierpimy też na niedobór coraz to nowych artystek z pogranicza popu i innych gatunków. Za to ze świecą teraz szukać polskiej piosenkarki, która z góry byłaby co najmniej tak samo znana i ceniona w innym kraju, jak w Polsce.

Był listopad 2006 roku. W polskich rozgłośniach królował utwór „Nocnym pociągiem aż do końca świata” grupy Myslovitz, a za naszą południową granicą rozpoczął się zachwyt nad młodziutką wokalistką z Zaolzia. Właśnie wtedy trzynastoletnia Ewa Farna wydała debiutancki album „Měls mě vůbec rád”. Od razu widać było jak na dłoni, że duma z polskości będzie dla niej ważna. Po jedenastu piosenkach po czesku krążek zamknął bonusowy utwór – „Tam gdzie ty” po polsku. Album pokrył się platyną, a potem stał się debiutem Ewy w Polsce jako „Sam na sam”.

Rzadko się zdarza, że jeden artysta łączy dwa sąsiednie kraje w tak wyjątkowy sposób. Ewa Farna jest z pochodzenia Polką i bez wątpienia wszyscy rodacy znają jej twórczość w ojczystym języku. Jednak od samego początku dwie dekady temu, drugim torem wokalistka prowadzi karierę w Czechach i języku czeskim. Tam też uchodzi za gwiazdę i narodowe dobro, co – jak wiele razy pokazała – wcale nie wyklucza się z sukcesami w Polsce.

Mimo że artystka założyła rodzinę i stworzyła dom w Pradze, wciąż konsekwentnie podkreśla swoje pochodzenie. Nigdy nie zgodziła się na zapisywanie jej imienia w Czechach przez „v”. – Jestem Ewa Farna i albo nauczycie się to pisać, albo będę was poprawiać do końca życia – powiedziała w jednym z wywiadów.

Ewa Farna i jej lekcje pokory
Debiut z rozmachem
Ewa, nie Eva. Dwa podobne, ale jednak różne światy
Offline: This content can only be displayed when online.

POP IKONY

Ewa, nie Eva. Dwa podobne, ale jednak różne światy

Jako Polka urodzona w Czechach od zawsze jest związana jednocześnie z dwoma krajami. W obu przetarła szlaki artystom zaczynającym karierę w bardzo młodym wieku, a dziś może się poszczycić obszerną listą sukcesów. Dlaczego Ewa Farna to fenomen, który może się już nie powtórzyć?

Kamil Polewski

01.10.2026

№6 Lifestyle & Podróże

Pracowali:
Nad ESKA STORY

REDAKCJA

© 2026 ESKA STORY

ESKA STORY · CYFROWY MAGAZYN ESKA.pl

Karol Gruszka, Karina Mozolewska, Piotr Dąbrowski, Paweł Wypych, Dominika Łapińska, Krzysztof Dąbrowski, Tomasz Pietrzyk, Mateusz Reska, Alicja Nochowicz, Maksymilian Kluziewicz, Adrian Rybak, Kamil Polewski, Karolina Piątkowska, Amadeusz Calik, Julita Buczek, Damian Bobrowski, Jakub Grzechowiak

WYDANIE 04 · PAŹDZIERNIK 2026

FOT.AKPA

FOT.AKPA

Offline: This content can only be displayed when online.

POP IKONY

Ewa, nie Eva. Dwa podobne, ale jednak różne światy

Jako Polka urodzona w Czechach od zawsze jest związana jednocześnie z dwoma krajami. W obu przetarła szlaki artystom zaczynającym karierę w bardzo młodym wieku, a dziś może się poszczycić obszerną listą sukcesów. Dlaczego Ewa Farna to fenomen, który może się już nie powtórzyć?

Kamil Polewski

01.10.2026

AFP PHOTO / THOMAS SAMSON

Debiut z rozmachem

Punktem zwrotnym w karierze artystki okazał się utwór znany nam jako „Cicho”. Czeskojęzyczny oryginał też był sukcesem – otworzył kolejny album, trafił do notowań w Czechach i Słowacji, a Ewa promowała go jako gwiazda specjalna czeskich preselekcji do Eurowizji. Dopiero po ponad roku zapewnił jej jednak olbrzymią popularność w Polsce. „Cicho” zostało Przebojem Roku na ESKA Music Awards, docierając też na sam szczyt w Gorącej 20 Radia ESKA. Wokalistka otrzymała wtedy podwójną nominację do Fryderyka.

Co kryje się za tym fenomenem? Być może rockowy pazur, który wybrzmiewa w bądź co bądź popowej piosence. Po fali zjawiskowych debiutów wokalistek o mocniejszym repertuarze w latach 90. – takich jak Bartosiewicz, Chylińska, Kowalska czy Nosowska – w końcu po pewnej przerwie Polska doczekała się pop-rockowej gwiazdy kolejnego pokolenia, urodzonej już po 1989 roku. Farna potwierdziła to kolejnym albumem. Jeszcze bardziej zadziorna „Ewakuacja”, wraz z tytułowym singlem, szturmem podbiła polski rynek muzyczny i zamknęła usta krytykom wróżącym szesnastolatce bycie „gwiazdą jednego przeboju”.

Dziś wokalistek próbujących swoich sił w bardzo młodym wieku jest już ogrom w porównaniu z rynkiem późnych lat dwutysięcznych. Nie cierpimy też na niedobór coraz to nowych artystek z pogranicza popu i innych gatunków. Za to ze świecą teraz szukać polskiej piosenkarki, która z góry byłaby co najmniej tak samo znana i ceniona w innym kraju, jak w Polsce.

Przełom dla dziewczyny z pazurem

W maju ubiegłego roku nazwisko Ewy Farnej poznali nie tylko Czesi i Polacy. Podczas koncertu na największym stadionie w Pradze, który polsko-czeska gwiazda potem trzykrotnie wyprzedała, na scenę zaprosiła ją Dua Lipa. Wspólny występ do czeskiej wersji piosenki „Na ostrzu” stał się międzynarodowym viralem, a trasa koncertowa Ewy w Polsce otrzymała pełną humoru nazwę „Nie ma lipy tour”.

A propos koncertów w Polsce: bilety na występy Farnej rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Niby to w Czechach na jej show przyszło ponad sto tysięcy osób, ale z ogromnym zainteresowaniem spotkał się także jubileusz dwudziestolecia kariery na stołecznym Torwarze. Po ogłoszeniu koncertu, który odbędzie się w kwietniu 2027 roku, wszystkie bilety zniknęły w ciągu kilku godzin, podobnie jak bilety na ogłoszony potem drugi termin. Ewidentnie – po dwudziestu latach nie ma lipy. Może więc czas się odważyć na zagranie na PGE Narodowym?

Nie ma lipy. Mógłby być PGE Narodowy?

Nie zawsze było jednak kolorowo. Podzielenie całego życia między dwa narody naturalnie musi przynosić rozterki – osobiste i zawodowe. Piosenkarka jak ognia unika medialnych skandali, a te i tak przyszły po obu stronach granicy. Wypadek po imprezie maturalnej, włam na profile w mediach społecznościowych, zarzuty wysokich stawek koncertowych w Czechach – za każdym razem Ewa Farna spokojnie tłumaczyła sytuację i podejmowała stanowcze kroki, a jeśli było potrzeba – przepraszała. Po wypadku z 2012 roku na albumie „(W)Inna?” ukazał się utwór „Przepraszam”. – Byłam wychowana w pokorze, bez rozrzutności – powiedziała artystka przy okazji świętowania dziesięciolecia kariery. Takie też było jej przesłanie dla uczestników jako jurorki w programie „Idol”.

Mimo kolejnych lat popowych hitów, nadszedł też czas na o wiele bardziej osobistą twórczość. Przez całą karierę, już w bardzo młodym wieku, Ewa Farna mierzyła się z komentarzami na temat wyglądu. Choć bolały, traktowała je zawsze z dystansem, aż kulminacja emocji nastąpiła w głośnym utworze „Ciało”.

Ewa Farna i jej lekcje pokory

FOT.AKPA

FOT.AKPA

Był listopad 2006 roku. W polskich rozgłośniach królował utwór „Nocnym pociągiem aż do końca świata” grupy Myslovitz, a za naszą południową granicą rozpoczął się zachwyt nad młodziutką wokalistką z Zaolzia. Właśnie wtedy trzynastoletnia Ewa Farna wydała debiutancki album „Měls mě vůbec rád”. Od razu widać było jak na dłoni, że duma z polskości będzie dla niej ważna. Po jedenastu piosenkach po czesku krążek zamknął bonusowy utwór – „Tam gdzie ty” po polsku. Album pokrył się platyną, a potem stał się debiutem Ewy w Polsce jako „Sam na sam”.

Rzadko się zdarza, że jeden artysta łączy dwa sąsiednie kraje w tak wyjątkowy sposób. Ewa Farna jest z pochodzenia Polką i bez wątpienia wszyscy rodacy znają jej twórczość w ojczystym języku. Jednak od samego początku dwie dekady temu, drugim torem wokalistka prowadzi karierę w Czechach i języku czeskim. Tam też uchodzi za gwiazdę i narodowe dobro, co – jak wiele razy pokazała – wcale nie wyklucza się z sukcesami w Polsce.

Mimo że artystka założyła rodzinę i stworzyła dom w Pradze, wciąż konsekwentnie podkreśla swoje pochodzenie. Nigdy nie zgodziła się na zapisywanie jej imienia w Czechach przez „v”. – Jestem Ewa Farna i albo nauczycie się to pisać, albo będę was poprawiać do końca życia – powiedziała w jednym z wywiadów.

Ewa, nie Eva. Dwa podobne, ale jednak różne światy

№6 Lifestyle & Podróże

Karol Gruszka, Karina Mozolewska, Piotr Dąbrowski, Paweł Wypych, Dominika Łapińska, Krzysztof Dąbrowski, Tomasz Pietrzyk, Mateusz Reska, Alicja Nochowicz, Maksymilian Kluziewicz, Adrian Rybak, Kamil Polewski, Karolina Piątkowska, Amadeusz Calik, Julita Buczek, Damian Bobrowski, Jakub Grzechowiak

© 2026 ESKA STORY

ESKA STORY · CYFROWY MAGAZYN ESKA.pl

REDAKCJA

Nad ESKA STORY
Pracowali: