WYDANIE 02 · SIERPIEŃ 2026
← POWRÓT
mpi04/MediaPunch /IPX
UNIVERSAL MUSIC POLSKA
Eddy Chen/UNIVERSAL MUSIC POLSKA
— mówił w wywiadzie dla magazynu “W”
Zawsze byłem antybohaterem. Na początku kariery w ogóle się nie ujawniałem. Nie chciałem być sławny. Przez pierwsze dwa lata nikt nie wiedział, jak wyglądam. [...] Przechodzę właśnie przez ścieżkę oczyszczającą. Zbliża się moment, w którym przygotowuję się do zamknięcia rozdziału z The Weekndem. Nadal będę tworzył muzykę jako Abel. Chcę zabić The Weeknda i zrobię to. W końcu. Zdecydowanie staram się zrzucić tę skórę i odrodzić.
"
Wagner Meier/Getty Images for Live Nation
UNIVERSAL MUSIC POLSKA
NPA/The Grosby Group
Jordan Strauss/Invision/AP
Jeśli faktycznie Abel Tesfaye nigdy nie chciał być światową supergwiazdą, a odcięcie się od alter ego da mu wewnętrzne pozwolenie na większą eksperymentalność i zabawę sztuką, to wyjedzie na tym zwycięsko. Nawet jeśli fani tego masowo nie kupią, on tego tak naprawdę nie potrzebuje. Wszystko, co się dało już osiągnął. Myślę, że nawet ucieszyłby się, jeśli teraz będzie grać w kameralnych salach zamiast na stadionach. Oczywiście pod warunkiem, że wszystko to, co mówi jest prawdą, ale nie wiem, czemu miałbym mu nie wierzyć. Od początku chciał być w cieniu. Pod presją sukcesu ustąpił, a teraz czas powiedzieć: “wystarczy”. I ma do tego pełne prawo.
Choć The Weeknd dla wielu osób powoli się kończy, tak naprawdę całkowite zamknięcie tego etapu jest trudnym zadaniem. Świat o nim tak szybko nie zapomni, a niektóre jego piosenki będą zawsze żywe. Abel chce zamknąć etap The Weeknda, ale dlaczego i czy to ma szansę się udać?
“Rebranding zawsze robi się po coś. Takie projekty są długie i kosztowne, więc trzeba mieć dobry powód, żeby się na niego zdecydować. U wokalistów chodzi najczęściej o dwie rzeczy: odcięcie się od negatywnego wizerunku, co próbuje teraz robić ugrzeczniający się Popek, lub zmianę kierunku artystycznego, tak jak zrobił Skolim, wchodząc w reggaeton” - mówi Arleta Więch, ekspertka wizerunkowa pracująca na co dzień z osobami publicznymi.
“The Weeknd ma dobry PR i nie przeżył nigdy poważnego kryzysu wizerunkowego, więc to nie ten pierwszy przypadek. Myślę, że jako Abel będzie grał inną muzykę. Zmieni gatunek, teksty, a może samo to, jak śpiewa. The Weeknd sprzedał miliony płyt, pobił rekordy Spotify i wystąpił na Super Bowl, więc mógłby już tylko odcinać kupony od swojej kariery, ale najwidoczniej ma inne plany. Łatwiej będzie mu je zrealizować pod nazwiskiem, bo nie będzie czuł presji osiągnięcia kolejnego sukcesu i będzie mógł odejść od dotychczasowego wizerunku. Będzie miał większą swobodę artystyczną” - dodaje specjalistka.
Abel ogłosił zakończenie projektu The Weeknd jeszcze przed wydaniem “Hurry Up Tomorrow”. Album i film od początku były promowane jako zakończenie spektakularnej kariery.
The Weeknd dalej wzbudza ogromne zainteresowanie. W 2026 roku dalej gra koncerty na stadionach, a zdobycie biletu to zawsze efekt walki z innymi fanami. Choć popyt pokazuje, że nadal ma miliony odbiorców, nie brakuje komentarzy, że szczyt już osiągnął i zaczęła się tendencja spadkowa. Po ogromnym sukcesie albumu “After Hours” z takimi hitami jak “Blinding Lights”, “In Your Eyes” i “Save Your Tears” The Weeknd wydał krążek “Dawn FM”, który ani nie sprzedał się w ogromnym nakładzie, ani nie wygenerował wielkich hitów. Jego ostatnia płyta “Hurry Up Tomorrow” sprzedała się lepiej w wersji fizycznej, ale jedyny rozpoznawalny kawałek to “Timeless” z Playboiem Carti. Premierze płyty towarzyszył film fabularny “Hurry Up Tomorrow”, inspirowany życiem artysty. Abel zagrał w nim fikcyjną wersję samego siebie, a na ekranie towarzyszyli mu Barry Keoghan i Jenna Ortega. Zapowiadało się świetnie, a skończyło się okropnymi recenzjami, klapą w sprzedaży biletów i pięcioma nominacjami do Złotych Malin. Zaczęły pojawiać się komentarze, że The Weeknd się wypalił i może warto zrobić sobie przerwę. Zwolennicy tego pomysłu mogą świętować, bo nie tylko zrobi pauzę, ale całkowicie zniknie ze sceny. Artysta ogłosił, że “Hurry Up Tomorrow” to był jego ostatni projekt jako The Weeknd, a po zakończeniu trwającej trasy kończy ten etap kariery. Powodem bynajmniej nie były złe recenzje, a po prostu chęć zakończenia rozdziału i rozpoczęcie kolejnego.
The Weeknd wydaje się postacią nieludzką. Idealnie wpisałby się w thriller, film akcji czy s-f. Panuje wokół niego mroczna aura. Jest tajemniczy, zamknięty, może budzić pewien niepokój. Kojarzy się z czarnymi strojami, ewentualnie złotem, srebrem i krwistą czerwienią. Jego koncerty charakteryzują się ogniem, zimnymi światłami i budzącymi niepokój efektami wizualnymi. Wydawałoby się, że wszystko to odepchnie odbiorców, szczególnie jeśli zestawimy to uniwersum z tym, co oferują takie gwiazdy jak Taylor Swift, Harry Styles czy Coldplay. Stało się jednak kompletnie inaczej. W mroku The Weeknda wiele osób znalazło spokój i komfort. Co więcej, jego sztuka wykroczyła poza wszelkie gatunkowe ramy. Zaczynał od muzyki r&b. Było to jednak inne brzmienie niż to, które kojarzy się z Usherem czy Alicią Keys. Były to produkcje o wiele bardziej alternatywne niż tradycyjny soul. Z czasem eksperymentalność The Weeknda zainteresowała twórców z kręgów hip-hopowych. Raperzy zaczęli mu proponować współpracę. Jedną z pierwszych dużych gwiazd, które opowiedziały światu o talencie Abela, był Drake. Dzisiaj już większość amerykańskich topowych raperów ma w dyskografii duet z The Weekndem. Wejście w świat muzyki pop było tylko kwestią czasu. Sam Tesfaye zaczął dobrze się czuć w komercyjnych brzmieniach i mocno postawił na synthpop i nawiązanie do disco. Jego popularne kawałki często były porównywane do twórczości Michaela Jacksona. Sam artysta nie ukrywał, że
“król popu” to dla niego duża inspiracja. Jego duety z Arianą Grande czy Doją Cat podbijały listy przebojów. Z czasem o nagrywanie z nim zaczęły zabiegać też gwiazdy latino, m.in. Rosalia i Anitta. The Weeknd stał się artystą lubianym i pożądanym w niemal wszystkich najważniejszych gatunkach muzycznych na świecie.
Abel Tesfaye tak naprawdę nigdy nie chciał być wielką gwiazdą. Po prostu kochał robić muzykę. Z tego powodu potrzebował pseudonimu artystycznego. Wybrał nazwę, która nawiązywała do ważnego momentu w jego życiu. Jako 17-latek w pewien weekendowy dzień Abel wyszedł z rodzinnego domu. Nigdy więcej do niego nie wrócił. Tak zaczęła się jego artystyczna droga i dlatego też padło na pseudonim The Weekend. Problem w tym, że w jego rodzimej Kanadzie istniał już popularny zespół o tej samej nazwie. Tesfaye nie chciał całkowicie zmieniać pomysłu i tylko usunął jedną literę. Tak powstał The Weeknd. Pseudonim to jednak nie koniec jego prób ukrycia przed reflektorami. Artysta zdecydował, że nie chce stawać się osobą publiczną i pierwsze utwory wydawał bez pokazywania wizerunku. Debiutancki projekt “House of Ballons” zyskiwał coraz więcej fanów, którzy nie wiedzieli nawet, jak wygląda ich ulubiony twórca. Zainteresowanie The Weekndem rosło bardzo szybko i chcąc rozwijać się zawodowo, Abel musiał zacząć pokazywać się odbiorcom. Nie oznacza to jednak, że chętnie zaczął chodzić po ściankach. Dalej chciał zachować prywatność dla siebie. The Weeknd stał się jego alter ego. Postacią, poprzez którą mógł “wyżywać się” artystycznie.
POP IKONY
The Weeknd wraca do Polski. 4 i 5 sierpnia 2026 roku odbędą się jego koncerty na stadionie PGE Narodowym w Warszawie. To ostatni raz, kiedy The Weeknd wystąpi w naszym kraju. Po zakończeniu trasy After Hours Til Dawn Tour przejdzie do historii. Abel Tesfaye - bo tak naprawdę nazywa się ten artysta - postanowił porzucić sceniczne alter ego, które sprawiło, że przez lata był najchętniej słuchanym artystą na świecie. Dlaczego czas “zabić” tę estradową potęgę?
Adrian Rybak
03.08.2026
★ CZYTAJ DALEJ
REDAKCJA
© 2026 ESKA STORY
ESKA STORY · CYFROWY MAGAZYN ESKA.pl
Karol Gruszka, Karina Mozolewska, Piotr Dąbrowski, Paweł Wypych, Dominika Łapińska, Krzysztof Dąbrowski, Tomasz Pietrzyk, Mateusz Reska, Alicja Nochowicz, Maksymilian Kluziewicz, Adrian Rybak, Aleksandra Pajewska - Klucznik, Karolina Piątkowska, Natalia Nowecka, Joanna Konieczna - Krzyżaniak, Julita Buczek.
WYDANIE 02 · SIERPIEŃ 2026
← POWRÓT
POP IKONY
The Weeknd wraca do Polski. 4 i 5 sierpnia 2026 roku odbędą się jego koncerty na stadionie PGE Narodowym w Warszawie. To ostatni raz, kiedy The Weeknd wystąpi w naszym kraju. Po zakończeniu trasy After Hours Til Dawn Tour przejdzie do historii. Abel Tesfaye - bo tak naprawdę nazywa się ten artysta - postanowił porzucić sceniczne alter ego, które sprawiło, że przez lata był najchętniej słuchanym artystą na świecie. Dlaczego czas “zabić” tę estradową potęgę?
Adrian Rybak
03.08.2026
mpi04/MediaPunch /IPX
UNIVERSAL MUSIC POLSKA
Eddy Chen/UNIVERSAL MUSIC POLSKA
Jeśli faktycznie Abel Tesfaye nigdy nie chciał być światową supergwiazdą, a odcięcie się od alter ego da mu wewnętrzne pozwolenie na większą eksperymentalność i zabawę sztuką, to wyjedzie na tym zwycięsko. Nawet jeśli fani tego masowo nie kupią, on tego tak naprawdę nie potrzebuje. Wszystko, co się dało już osiągnął. Myślę, że nawet ucieszyłby się, jeśli teraz będzie grać w kameralnych salach zamiast na stadionach. Oczywiście pod warunkiem, że wszystko to, co mówi jest prawdą, ale nie wiem, czemu miałbym mu nie wierzyć. Od początku chciał być w cieniu. Pod presją sukcesu ustąpił, a teraz czas powiedzieć: “wystarczy”. I ma do tego pełne prawo.
— mówił w wywiadzie dla magazynu “W”
Zawsze byłem antybohaterem. Na początku kariery w ogóle się nie ujawniałem. Nie chciałem być sławny. Przez pierwsze dwa lata nikt nie wiedział, jak wyglądam. [...] Przechodzę właśnie przez ścieżkę oczyszczającą. Zbliża się moment, w którym przygotowuję się do zamknięcia rozdziału z The Weekndem. Nadal będę tworzył muzykę jako Abel. Chcę zabić The Weeknda i zrobię to. W końcu. Zdecydowanie staram się zrzucić tę skórę i odrodzić.
"
Wagner Meier/Getty Images for Live Nation
UNIVERSAL MUSIC POLSKA
The Weeknd dalej wzbudza ogromne zainteresowanie. W 2026 roku dalej gra koncerty na stadionach, a zdobycie biletu to zawsze efekt walki z innymi fanami. Choć popyt pokazuje, że nadal ma miliony odbiorców, nie brakuje komentarzy, że szczyt już osiągnął i zaczęła się tendencja spadkowa. Po ogromnym sukcesie albumu “After Hours” z takimi hitami jak “Blinding Lights”, “In Your Eyes” i “Save Your Tears” The Weeknd wydał krążek “Dawn FM”, który ani nie sprzedał się w ogromnym nakładzie, ani nie wygenerował wielkich hitów. Jego ostatnia płyta “Hurry Up Tomorrow” sprzedała się lepiej w wersji fizycznej, ale jedyny rozpoznawalny kawałek to “Timeless” z Playboiem Carti. Premierze płyty towarzyszył film fabularny “Hurry Up Tomorrow”, inspirowany życiem artysty. Abel zagrał w nim fikcyjną wersję samego siebie, a na ekranie towarzyszyli mu Barry Keoghan i Jenna Ortega. Zapowiadało się świetnie, a skończyło się okropnymi recenzjami, klapą w sprzedaży biletów i pięcioma nominacjami do Złotych Malin. Zaczęły pojawiać się komentarze, że The Weeknd się wypalił i może warto zrobić sobie przerwę. Zwolennicy tego pomysłu mogą świętować, bo nie tylko zrobi pauzę, ale całkowicie zniknie ze sceny. Artysta ogłosił, że “Hurry Up Tomorrow” to był jego ostatni projekt jako The Weeknd, a po zakończeniu trwającej trasy kończy ten etap kariery. Powodem bynajmniej nie były złe recenzje, a po prostu chęć zakończenia rozdziału i rozpoczęcie kolejnego.
Choć The Weeknd dla wielu osób powoli się kończy, tak naprawdę całkowite zamknięcie tego etapu jest trudnym zadaniem. Świat o nim tak szybko nie zapomni, a niektóre jego piosenki będą zawsze żywe. Abel chce zamknąć etap The Weeknda, ale dlaczego i czy to ma szansę się udać?
“Rebranding zawsze robi się po coś. Takie projekty są długie i kosztowne, więc trzeba mieć dobry powód, żeby się na niego zdecydować. U wokalistów chodzi najczęściej o dwie rzeczy: odcięcie się od negatywnego wizerunku, co próbuje teraz robić ugrzeczniający się Popek, lub zmianę kierunku artystycznego, tak jak zrobił Skolim, wchodząc w reggaeton” - mówi Arleta Więch, ekspertka wizerunkowa pracująca na co dzień z osobami publicznymi.
“The Weeknd ma dobry PR i nie przeżył nigdy poważnego kryzysu wizerunkowego, więc to nie ten pierwszy przypadek. Myślę, że jako Abel będzie grał inną muzykę. Zmieni gatunek, teksty, a może samo to, jak śpiewa. The Weeknd sprzedał miliony płyt, pobił rekordy Spotify i wystąpił na Super Bowl, więc mógłby już tylko odcinać kupony od swojej kariery, ale najwidoczniej ma inne plany. Łatwiej będzie mu je zrealizować pod nazwiskiem, bo nie będzie czuł presji osiągnięcia kolejnego sukcesu i będzie mógł odejść od dotychczasowego wizerunku. Będzie miał większą swobodę artystyczną” - dodaje specjalistka.
Abel ogłosił zakończenie projektu The Weeknd jeszcze przed wydaniem “Hurry Up Tomorrow”. Album i film od początku były promowane jako zakończenie spektakularnej kariery.
NPA/The Grosby Group
Jordan Strauss/Invision/AP
The Weeknd wydaje się postacią nieludzką. Idealnie wpisałby się w thriller, film akcji czy s-f. Panuje wokół niego mroczna aura. Jest tajemniczy, zamknięty, może budzić pewien niepokój. Kojarzy się z czarnymi strojami, ewentualnie złotem, srebrem i krwistą czerwienią. Jego koncerty charakteryzują się ogniem, zimnymi światłami i budzącymi niepokój efektami wizualnymi. Wydawałoby się, że wszystko to odepchnie odbiorców, szczególnie jeśli zestawimy to uniwersum z tym, co oferują takie gwiazdy jak Taylor Swift, Harry Styles czy Coldplay. Stało się jednak kompletnie inaczej. W mroku The Weeknda wiele osób znalazło spokój i komfort. Co więcej, jego sztuka wykroczyła poza wszelkie gatunkowe ramy. Zaczynał od muzyki r&b. Było to jednak inne brzmienie niż to, które kojarzy się z Usherem czy Alicią Keys. Były to produkcje o wiele bardziej alternatywne niż tradycyjny soul. Z czasem eksperymentalność The Weeknda zainteresowała twórców z kręgów hip-hopowych. Raperzy zaczęli mu proponować współpracę. Jedną z pierwszych dużych gwiazd, które opowiedziały światu o talencie Abela, był Drake. Dzisiaj już większość amerykańskich topowych raperów ma w dyskografii duet z The Weekndem. Wejście w świat muzyki pop było tylko kwestią czasu. Sam Tesfaye zaczął dobrze się czuć w komercyjnych brzmieniach i mocno postawił na synthpop i nawiązanie do disco. Jego popularne kawałki często były porównywane do twórczości Michaela Jacksona. Sam artysta nie ukrywał, że
“król popu” to dla niego duża inspiracja. Jego duety z Arianą Grande czy Doją Cat podbijały listy przebojów. Z czasem o nagrywanie z nim zaczęły zabiegać też gwiazdy latino, m.in. Rosalia i Anitta. The Weeknd stał się artystą lubianym i pożądanym w niemal wszystkich najważniejszych gatunkach muzycznych na świecie.
Abel Tesfaye tak naprawdę nigdy nie chciał być wielką gwiazdą. Po prostu kochał robić muzykę. Z tego powodu potrzebował pseudonimu artystycznego. Wybrał nazwę, która nawiązywała do ważnego momentu w jego życiu. Jako 17-latek w pewien weekendowy dzień Abel wyszedł z rodzinnego domu. Nigdy więcej do niego nie wrócił. Tak zaczęła się jego artystyczna droga i dlatego też padło na pseudonim The Weekend. Problem w tym, że w jego rodzimej Kanadzie istniał już popularny zespół o tej samej nazwie. Tesfaye nie chciał całkowicie zmieniać pomysłu i tylko usunął jedną literę. Tak powstał The Weeknd. Pseudonim to jednak nie koniec jego prób ukrycia przed reflektorami. Artysta zdecydował, że nie chce stawać się osobą publiczną i pierwsze utwory wydawał bez pokazywania wizerunku. Debiutancki projekt “House of Ballons” zyskiwał coraz więcej fanów, którzy nie wiedzieli nawet, jak wygląda ich ulubiony twórca. Zainteresowanie The Weekndem rosło bardzo szybko i chcąc rozwijać się zawodowo, Abel musiał zacząć pokazywać się odbiorcom. Nie oznacza to jednak, że chętnie zaczął chodzić po ściankach. Dalej chciał zachować prywatność dla siebie. The Weeknd stał się jego alter ego. Postacią, poprzez którą mógł “wyżywać się” artystycznie.
★ CZYTAJ DALEJ
© 2026 ESKA STORY
ESKA STORY · CYFROWY MAGAZYN ESKA.pl
REDAKCJA
Karol Gruszka, Karina Mozolewska, Piotr Dąbrowski, Paweł Wypych, Dominika Łapińska, Krzysztof Dąbrowski, Tomasz Pietrzyk, Mateusz Reska, Alicja Nochowicz, Maksymilian Kluziewicz, Adrian Rybak, Aleksandra Pajewska - Klucznik, Karolina Piątkowska, Natalia Nowecka, Joanna Konieczna - Krzyżaniak, Julita Buczek.